Dlaczego Google i Media Społecznościowe Ignorują Twoje Treści (i jak to naprawić)

Jest takie powiedzenie, Content is King (ang. content jest królem).

Spróbuj jednak powiedzieć to osobie, która od dłuższego czasu tworzy wartościowe treści, a mimo to nie może się z nimi przebić.

Ma się wtedy wrażenie jakby trafiło się na szklany sufit. Nieważne co zrobisz oraz jak dobra jest Twoja treść, to nie jesteś w stanie się przez niego przebić.

Co więcej, inne treści które nie zawsze są tak dobre jak Twoje, dostają więcej komentarzy i udostępnień w mediach społecznościowych. Dodatkowo Google pokazuje je wyżej w wyszukiwarce.

Co do jasnej cholery się tutaj dzieje?

Dlaczego Google nie widzi Twoich najlepszych treści

Dlaczego Google nie pokazuje wysoko Twoich treści w wyszukiwarce? Aby poznać odpowiedź na to pytanie, w pierwszej kolejności pozwól, że powiem Ci w skrócie, jak działa wyszukiwarka Google.

W internecie jest niesamowita ilość treści, której przybywa z każdym dniem. Google musi zdecydować, które treści wyświetlić wyżej w wynikach wyszukiwania, a które niżej.

W tym celu wykorzystuje ten sam mechanizm, który ludzie wykorzystują od lat.

Rekomendacje.

Jeżeli do artykułu linkuje wiele osób, to Google uznaje, że jest wartościowy. Następnie wyświetla go wyżej w wynikach wyszukiwania. Innymi słowy uznaje, że skoro inne strony wspominają dany wpis i linkują do niego, to widocznie musi być interesujący i warto go pokazać wyżej.

Wyszukiwarka kieruje się rekomendacjami tak samo jak my, ludzie. Jeżeli chcesz iść do lekarza, a wiele osób poleca Ci danego specjalistę, to kierujesz się ich rekomendacją.

Podobnie jeżeli chcesz kupić nową pralkę, a w internecie wiele osób poleca dany model, to również kierujesz się ich rekomendacją, itd.

Oczywiście Google bierze też inne czynniki pod uwagę. Jednak linki które traktuje jak rekomendacje, są bez wątpienia jednym z najważniejszych czynników decydujących o widoczności Twoich treści w internecie.

Dlaczego Twoje najlepsze treści nie są udostępniane w mediach społecznościowych

Film “The Social Network” opowiada historię powstania Facebooka. Jest w nim scena w której student Mark Zuckerberg ukończył serwis “The Facebook” i przyszedł czas na jego promocję.

Po opublikowaniu serwisu w internecie, zwrócił się ze szczególną prośbą do swojego współlokatora, który należał do bractwa studenckiego. Poprosił go o wysłanie maila wszystkim członkom bractwa studenckiego, z informacją o nowym portalu “The Facebook.”

To był strzał w dziesiątkę. Skoro z serwisu zaczęli korzystać członkowie bractwa studenckiego, to była to najlepsza rekomendacja dla pozostałych studentów. Zaczęli masowo rejestrować się w serwisie.

Taka jest siła rekomendacji.

Twoje treści potrzebują tego samego, silnej rekomendacji. Jeżeli chcesz, aby zyskały mnóstwo udostępnień w serwisach społecznościowych, muszą je udostępnić influancerzy.

Buzzsumo  przenalizował 100 milionów artykułów i sprawdził jaki wpływ na liczbę udostępnień, ma udostępnienie danej treści przez influencera (osoby z dużą liczbą obserwatorów w mediach społecznościowych).

  • treści które udostępnił 1 influencer miały 31.8% więcej udostępnień od tych, które nie udostępnił żaden influencer,
  • jeżeli treść udostępniło 3 influencerów, to liczba udostępnień była podwójna,
  • artykuły udostępnione przez 4 influencerów, miały czterokrotnie większą liczbę udostępnień.

Dlaczego świetne treści, to za mało, żeby się z nimi przebić

Jeżeli Twoje treści nie są udostępniane przez influencerów, to ogólnie dostają mało udostępnień w mediach społecznościowych.

Jeżeli dostają mało udostępnień w mediach społecznościowych, to mało osób o nich wie i mało osób do nich linkuje.

Skoro mało osób do nich linkuje, są mało widoczne w wyszukiwarkach.

Jeżeli niewiele osób wchodzi na nie z wyszukiwarek, to również niewiele osób je udostępnia.

Skoro niewiele osób je udostępnia, to nie zwracają one uwagi influencerów.

Jeżeli nie zwracają uwagi influencerów, to mało osób o nich wie i mało osób do nich linkuje
…. i tak dalej.

To jest błędne koło, a Ty czujesz się w nim jak w potrzasku, z którego nie możesz uciec.

Tworzysz świetne treści na które nikt nie zwraca uwagi. Próbujesz więc tworzyć jeszcze lepsze treści, na które również nikt nie zwraca uwagi.

To jest jak bieg w miejscu, im szybciej próbujesz biegnąć, tym szybciej tracisz siły, nie ruszając się przy tym ani o metr.

Musisz z tym skończyć. Natychmiast. Nawet najbardziej wytrwałe osoby biegnąc w miejscu w końcu zaczynają odczuwać zmęczenie i stracą siły.

Co zrobić, aby Facebook i Google pokochały Twoje treści

Aby wyrwać się z tego szalonego koła, Twoje treści będą potrzebowały linków i udostępnień.

Brutalna prawda jest taka, że dobre treści to za mało, aby ludzie zaczęli je udostępniać i linkować do nich.

Może to wyglądać jakby internet był okrutnym miejscem, w którym nikt nie chce doceniać dobrych treści i dzielić się nimi z innymi.

Nie jest to jednak prawda.

Ani trochę.

Internet jest pełen wspaniałych ludzi, którzy docenią Twoją ciężką pracę włożoną w napisanie wartościowego artykułu. A jeżeli Twój artykuł będzie pomocny dla ich audytorium, to z przyjemnością udostępnią go oraz zalinkują do niego.

Problem w tym, że influencerzy to bardzo zajęci ludzie i choćby nie wiem jak chcieli, to nie są w stanie zapoznać się ze wszystkimi treściami które są publikowane w ich niszy.

Często zwracają uwagę na daną treść dopiero wówczas, kiedy widzą, że zaufane osoby z ich niszy ją polecają. Ewentualnie gdy treść przykuje ich uwagę w inny sposób.

Oczywiście możesz tutaj wysyłać do nich maile oraz wiadomości w mediach społecznościowych, informując ich o swoich artykułach. Istnieje jednak ryzyko, że dana osoba uzna to za spam, a Ty na starcie stracisz w jej oczach.

Dlatego w pierwszej kolejności buduj relacje.

Wiem, że może zabrzmieć to szalenie, ale uwierz mi na słowo, że influencerzy to nie są roboty. To naprawdę są ludzie.

A jeżeli to są ludzie, to można z nimi budować ludzkie relacje.

Influencerzy nie zawsze odpowiadają na komentarze, ale prawie zawsze je czytają

Osoby prowadzące bloga nie zawsze odpowiadają na komentarze, ale prawie zawsze je czytają. Zwłaszcza tuż po opublikowaniu tekstu. Robią to ponieważ chcą zaspokoić swoją ciekawość i sprawdzić jak ich audytorium zareagowało na post.

Jeżeli zawsze będziesz jednym z pierwszych komentujących, zwrócisz ich uwagę na siebie. To pewne.

Jeżeli dana osoba często udziela się w mediach społecznościowych, to tam również możesz wchodzić z nią w interakcje. Świetnym serwisem społecznościowym jest do tego Twitter.

Linkowanie, najprostszym sposobem na zwrócenie uwagi

Dodanie w artykule linku do wpisu innej osoby, to najprostszy sposób, aby zwrócić jej uwagę.

Pamiętaj jednak, aby wysyłać danej osobie maila z informacją, że linkujesz do jej wpisu. W innym przypadku taka osoba może przegapić fakt, że ktoś do niej linkuje.

Osobiście uwielbiam dostawać maile w których ktoś informuje mnie, że zalinkował do mojego wpisu. Skoro to zrobił, oznacza to, że uznał moje skromne treści na tyle wartościowe, aby podzielić się nimi ze swoim audytorium.

Dlatego tym bardziej ja mogę poświęcić swój czas, aby przeczytać taki artykuł. Jeżeli jest wartościowy i pomocny dla mojego audytorium, to również udostępniam go na swoich profilach społecznościowych.

A jeżeli jest naprawdę świetny, to wysyłam go również swoim subskrybentom w newsletterze.

Wywiad to świetna okazja do pierwszej rozmowy

Zaproszenie do wywiadu to świetny sposób, aby wymienić pierwsze maile z influancerem i znakomita okazja do pierwszej rozmowy.

Może Ci się wydawać, że ciężko jest namówić influancerów na wywiad. Pamiętaj jednak, że zazwyczaj są to ludzie którzy chcą się dzielić swoją wiedzą i z miłą chęcią zrobią to w formie wywiadu.

Wpisy gościnne

Co się stanie jeżeli dostarczysz innemu blogerowi dobrej jakości wpis, który spodoba się jego audytorium i zyska dużo ruchu, udostępnień i komentarzy?

Ta osoba będzie Ci niezwykle wdzięczna. To pewne.

Nie wszyscy akceptują wpisy gościnne na blogach, jednak w każdej większej niszy znajdziesz takie blogi.

Bycie pomocnym

Jak już wiesz influencerzy to ludzie i też popełniają błędy i potrzebują pomocy. Przykładowo zdarza się, że mają literówkę na swojej stronie lub w opisie na profilu społecznościowym. Zdarza się, że link na ich stronie lub formularz kontaktowy nie działa.

Jeżeli dasz im o tym w przyjacielski sposób znać, będą Ci za to bardzo wdzięczni.

Jaki powinien być Twój następny krok?

Twoje treści mogą być wartościowe, pomocne, a mimo to nie cieszyć się uwagą na jaką zasługują.

Uważam, że nie jest to sprawiedliwe.

Ale co możesz zrobić?

Możesz liczyć na szczęście, że w końcu ktoś je dostrzeże. Że udostępni je wpływowy influencer, a później inni zaczną je udostępniać i linkować do nich.

Może któregoś dnia to się zdarzy.

Możesz też wziąć sprawy w swoje ręce.

Zacząć budować relacje z innymi osobami w swojej niszy i dzięki temu zwrócić ich uwagę na swoje treści.

To może zmienić wszystko. Twoje treści zaczną być popularne, ludzie znaczną do nich linkować oraz zostawiać pod nimi komentarze.

Twoje treści zasługują na to.

Nie dla tego, że to Ci się należy i już.

Nie dlatego, że Twoje treści są najlepsze na świecie i każdy powinien je czytać.

Ale dlatego, że poświęcasz swój czas i bardzo dbasz o to, aby były wartościowe i pomocne.

A jeżeli Twoje treści są wartościowe i pomocne, to Twoim obowiązkiem jest, aby dowiedziało się o nich jak najwięcej osób, którym mogą pomóc.

Więc nie trać czasu i od zaraz zacznij budować relacje z innymi ludźmi.

32 komentarze do “Dlaczego Google i Media Społecznościowe Ignorują Twoje Treści (i jak to naprawić)”

    1. Tomasz Adamiec

      Proszę i rozumiem Cię Anno 🙂

      Z drugiej jednak strony można poznać i zaprzyjaźnić się z ciekawymi i naprawdę fajnymi ludźmi 🙂

  1. Tomasz Adamiec

    No tak, masz rację z tymi influencerami 🙂 Influencerów przekonują nie tylko relacje i dobre treści, ale również fajne i pozytywne projekty, które są realizowane przez jakichś zwariowanych ludzi. Influencera nawet niekoniecznie trzeba znać osobiście, by „wbić się do niego” z ciekawym materiałem.
    Pozdrowienia 🙂

    1. Tomasz Adamiec

      Z niektórymi treściami jest jednak problem taki ze są tak bardzo niszowe że nie mają szans się rozpowszechnić. A jednocześnie są potrzebne. Wtedy chyba działa zasada „kto pierwszy ten lepszy”? W sensie indeksowania?

      1. Tomasz Adamiec

        Jeżeli treści są na niszowe tematy, na które nie ma jeszcze wiele artykułów, to tak. Wtedy linki nie są tak istotne. Im więcej artykułów na dany temat, tym linki odgrywają ważniejszą role.

  2. Tomasz Adamiec

    Ważne kwestie poruszyłeś. Niektórzy czasem rezygnują, bo nie widzą odzewu, ale nie próbowali coś z tym zrobić. Dajesz nadzieję i wskazówki, co robić. Dzięki za świetny wpis!

    1. Tomasz Adamiec

      Lidia, bardzo zależy mi, aby dotrzeć z tym wpisem do takich osób. Będę niesamowicie szczęśliwy jeśli okaże się dla nich pomocny. Dziękuję Ci za komentarz oraz miłe słowo, pozdrawiam 🙂

  3. Tomasz Adamiec

    Bardzo trafna uwaga na temat tego, że infulencer też człowiek:) Zauważyłam, że wiele osób boi się wysłać tego pierwszego maila, który może być początkiem fajnej relacji. Sama miałam takie obawy pisząc np. do Wojtka Wawrzaka z prośbą o wywiad, ale okazało się, że nie taki diabeł straszny i nawet zdobywca nagrody Blog Roku ma ochotę na wywiad na małym niszowym blogu 🙂

    1. Tomasz Adamiec

      Miło Cię widzieć Agnieszko tutaj 🙂

      Dziękuję za podzielnie się świetnym przykładem i gratuluję świetnego wywiadu 🙂

  4. Tomasz Adamiec

    Z zaciekawieniem przeczytałem ten artykuł, który rzeczywiście podnosi bardzo ważną dla wielu kwestię, a więc skąd wziąć wartościowy ruch na blogu, jak sprawić, by ludzie chcieli czytać, to co się napisze.
    To nie lada wyzwanie i przyznaję, że ten wpis dał mi wiele do myślenia i zwrócił uwagę, jak ważne jest dotarcie z przekazem do „odpowiednich ludzi” i jak to zrobić umiejętnie.
    Dzięki wielkie 😉

  5. Tomasz Adamiec

    Warto mieć dobre relacje nie tylko z influencereami, ale po prostu z blogerami i ekspertami z różnych branż. Ja poznałem ciekawą osobę na blogu o pozycjonowaniu, potem został moim znajomym na FB. Czytałem jego wpisy odnośnie linuxa, i gdy miałem problem zapytałem, czy może mi pomóc. Poświecił dla mnie trochę czasu i jestem mu wdzięczny. Teraz subskrybuje jego inny profil na FB o Socialu. Natomiast nigdy nie pomyślałem, że mogę go „wykorzystać” (w pozytywnym sensie) do promocji moich treści.

    Planuje mega artykuł dlatego zbieram już listę influencerów, z którymi się podzielę info o wpisie, może udostępnią. Oczywiście wpis, który zamierzam napisać będzie praktyczny i wartościowy dla czytelników.

    1. Tomasz Adamiec

      To prawda Bartku. Trafiła Ci się też fajna historia, dzięki za podzielenie się nią 🙂
      Trzymam też kciuki za artykuł!

  6. Tomasz Adamiec

    Z docieraniem do innych będzie chyba coraz trudniej. Sama widzę, jak jest ciężko by moje treści docierały do innych i szły dalej w wirtualny świat, ale też przegapiam wiele wpisów stron, które by mnie zainteresowały. Już nawet polubienie i zaznaczenie opcji wyświetlania u góry strony często nie pomaga. Nieraz muszę wchodzić po prostu na strony facebookowe, które śledzę. Nie załamuję rąk i brnę dalej, ale czasami naprawdę mam ochotę wejść na stronę jakieś firmy i wręcz wprosić się z jakimś wpisem, który dotyczy bezpośrednio ich i może im pomóc uniknąć biznesowych kłopotów. Oczywiście nie zrobię tego, bo pewnie zniechęcenie do siebie miałabym na własne życzenie, ale ten obraz, gdzie treść jest niezwykle przydatna, a odbiór znikomy potrafi podciąć skrzydła. No nic… korzystam z rad i testuję dalej;)

  7. Tomasz Adamiec

    Dziękuję za komentarz Emilia 🙂

    Twoje spostrzeżenia są trafne a internet będzie się stawał coraz bardziej hałaśliwym miejscem. „Korzystam z rad i testuję dalej” to bardzo dobre podejście jest na ten stan rzeczy, pozdrawiam 🙂

  8. Tomasz Adamiec

    Czyli należy posiłkować się reklamą. Zakładając oczywiście, że mamy dobry content to należy w pewnym momencie zainwestować we wpisy sponsorowane lub zacząć stosować „wyszukane” metody na promocję bloga.
    Jakiś czas temu dostałem maila od innego blogera, którego nie znałem i napisał parę fajnych słów o mnie o blogu i zachęcał do siebie.
    Oczywiście z ciekawości zajrzałem i blog tematycznie jest mi bliski i czytam do dzisiaj. W ten sposób zyskał wartościowego czytelnika, gdyż często komentuje.
    A wiadomo jak już się czyta to krótka droga do tego aby zalinkować.

  9. Tomasz Adamiec

    Dzięki za wpis. Jak zwykle prosto, merytorycznie i inspirująco.

  10. Tomasz Adamiec

    Bardzo konkretny wpis, tego mi było trzeba! Dziękuję 🙂 Człowiek czasami chce się poddać, ale dzięki takim informacjom wie, co jeszcze może zrobić. Są takie etapy w marketingu internetowym, że trzeba się do nich dostosować na bieżąco. Coś, co kiedy miało miejsce i było dobre, teraz może się już nie sprawdzić i być niewystarczające. Dzisiaj jest czas influenceów i trzeba z tego korzystać.

  11. Tomasz Adamiec

    Z pomocą w przypadku oceny jakości treści przychodzą także badania odczuć potencjalnych klientów sklepu internetowego czy innego portalu. Wykorzystuje się w tym celu nie tylko tradycyjne wywiady jakościowe, ankiety ilościowe, ale coraz częściej również stosuje pomiary z użyciem tego typu urządzeń nowej technologi jak Clicktracker oraz Eyetracker. Dzięki temu jesteśmy w stanie ocenić, na jakie treści faktyczni użytkownicy zwracają w największym stopniu uwagę, a od których odwracają wzrok już po ułamku sekundy.

  12. Tomasz Adamiec
    Domi

    To prawda, myślę że kluczową role odgrywają tutaj miejsca w których promujemy daną stronę wrzucając link. Lepiej żeby były to lokalizacje wartościowe, anie typowo spamerskie.

  13. Tomasz Adamiec

    Może w końcu się to zmieni po przeczytaniu tego wpisu ;-; Zawsze mnie to smuciło, że tak mało osób mnie poczytuje

  14. Tomasz Adamiec

    Witaj,

    Twój blog jest bardzo, ale to bardzo wartościowy. Dziękuję!

    1. Tomasz Adamiec

      Proszę i dziękuję Iwono za miłe słowo oraz bardzo się cieszę, że blog jest pomocny. To jest dla mnie najważniejsze!

  15. Tomasz Adamiec

    Słusznie, zgadzam się ze wszystkim, co napisałeś. Inna sprawa, że jak się działa w takiej niszy jak ja to cholernie trudno, gdzieś zostawić pierwszy link. Mam na myśli branżę erotyczną 🙂 Ze względu właśnie na ten charakter, jestem tym bardziej wstrzemięźliwa, gdyż nie chciałabym nikogo urazić narzucaniem się z wymianą linków. Z drugiej strony bardzo nie chciałabym się ogłaszać na stronach porno, czy nawet forach „erotic”, pod którymi jednak sama byś nie podpisała.

    1. Tomasz Adamiec

      Cześć ANNA,
      dziękuję za komentarz 🙂

      To też może być pierwsze wrażenie. Sam jak zakładałem marketingowego bloga, to na początku myślałem, że nie ma dużo blogów i influencerów o podobnym audytorium, z którymi mógłbym współpracować.

      Po pewnym czasie zmieniłem zdanie 🙂

      Cały czas się rozglądaj i rób listę blogów i influencerów których warto śledzić. Za jakiś czas może się okazać, że lista jest długa. Szczególnie pomocne mogą okazać się tutaj Twitter i LinkedIn.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *